wtorek, 1 maja 2012

Najlepsze do posłuchania. Rock. 1# The Black Keys

tak, wiem. Oklepany temat. Rock, wszyscy słuchają rocka, trąci czasem starością, jest wiele odmian...
Ale są zespoły i wykonawcy, których mało kto zna. Dlatego warto poświęcić chwilę i zainteresować się danym nurtem. Albo, jeśli podoba ci się jedna piosenka, to ogarnij całokształt twórczości tej osoby/formacji.
TEMAT NA DZIŚ...
The Black Keys.
Młoda jestem, odkryłam ich niedawno. Dowiedziałam się również, że jest uważany za bananowy, bo słuchają go młodzi modni. W związku z tym nie jest to wcale takie odkrycie.

Ale co z tego!!! Zespół jest cudowny. Tyle klasy i lekko bluesowego, rockowego grania dawno nie słuchałam, a przedmiotem moich zainteresowań była tylko ostatnia płyta. Do tego parę piosenek z albumu Magic Potion i Brothers.
 Faktycznie, magiczne. Na tyle, by zatopić się, na przykład w dźwiękach utworu "Your Touch". pozornie bardzo pospolita linia melodyczna, powtarza się takt za taktem to samo... A jednak, coś jest w takiej muzyce. Coś, co definitywnie wciąga i karze słuchać dalej. Mimo, że tekst (przynajmniej we wspomnianej piosence) nie składa się z trzech zwrotek i ambitnego refrenu, to każda piosenka tworzy odrębną całość pasującą stylem do reszty. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że El Camino, ich ostatni album, nie jest drugi, trzeci.... ale DZIESIĄTY.

Dwóch brzydkich facetów z Ohio chwyciło za mikrofon, gitare, perkusję, dołączyli klawisze... i powstało cudo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz